Sunday, October 12, 2008

K&M and the family


Ta przeurocza czwórka odwiedziła mnie niedawno. Wzruszyli mnie tym, że tego dnia przejechali kilkaset kilometrów,żebym zdjęcia zrobiła właśnie ja. Dawno nie było mi tak miło :)

This sweet family paid a visit some time ago for a lifestyle portaiture session, I was really touched because they drove for 600km just because they wanted me to take their pictures. One of the sweetest moments of September :)


Enjoy :)

DSC_8324

DSC_7865


I love this one so much- like father like son ;)

DSC_8141

DSC_7985

DSC_8126

DSC_8294

DSC_8045

9 comments:

Anonymous said...

ojjjj koleżanka polski zapomnieć?:))) Trochę to niestety śmieszne i żałosne, nie wspominając o samouwielbieniu. Zdjęcia fajne, tylko szkoda, że autorka coraz mniej sympatyczna i zakochana w sobie...

...smoki... said...

oj, najwyraźniej niezdrowo zazdrosny jesteś. to że Marta pisze po angielsku to chyba zrozumiałe zważywszy na to, że ma na blogu gości spoza kraju. łatwo pisać takie pierdoły jak się pod nimi nie podpisujesz. to dopiero jest żałosne :-/ trzymaj się Marta!

Anonymous said...

Radosne, cieple ujecia!!!

P.S. Istotnie autor pierwszego wpisu pokazal wielka "klase" nie podpisujac sie pod komentarzem...

Zuzia J.

Marta Potoczek said...

Hej :)
Smoki kochane ja się zawsze trzymam mocno ziemi, a że niektórzy mają problem ze zrozumieniem moich autoironicznych żartów ...cóż trudno :)

Anonimowy- połowa moich blogowych gości nie rozumie języka polskiego i już jakiś czas temu ze względu na nich zaczęłam pisać po angielsku- jeżeli uważasz to za żałosne, trudno, chyba myślimy innymi kategoriami.

Polecam spacer- mamy śliczną jesień! Szkoda tracić czas na wylewanie jadu na ludzi, których się nie zna...ponoć to zawsze wraca rykoszetem. Mogłabym napisać parę niemiłych rzeczy, ale przecież Cię nie znam i nie chciałabym oceniać Cię po tych kilku zdaniach jakie napisałeś/sałaś w chwili nieznanej nam frustracji.

[tu wykonuję znak peace ;) ]

pozdrawiam serdecznie

Marta :)

cynamonki said...

Oj, nie dziw się, że masz takich klientów. Mam nadzieję, że za kilka lat dalej będziesz pracować w tej branży, bo ja nie wyobrażam sobie żeby na moim ślubie zdjęcia robił ktoś inny niż Ty:) A do niego jeszcze daleko :)

Wasylewscy said...

Bardzo dobrze, że piszesz po angielsku. Trzeba promować dobrą polską fotografię na zachodzie. Pozdrawiam.

Grzesiek Kuriata said...

superowa sesja:) 3cia fotka jest genialna, dzieciątko toczka w toczkę do tatuśka podobne... i jeszcze miny takie same:) Po prostu wysoka klasa. A ten kolega, żałosny komentator: Said Anonymous -> dziwny pseudonim,prawda? hihih:) pozdrawiam, oko się raduje:)

Anonymous said...

Marta a kiedy w końcu wrzucisz obiecaną Gabę? :) Wrzuć już!

zilka

Agnieszka said...

Właśnie obijasz się Moja Droga.

Agnieszka Kordus


@ 2008 marta potoczek. all rights reserved.